Szachy w Świnoujściu – część 2

Odczekałem kilka dni, aby nabrać dystansu do wszystkiego, co się wydarzyło szachowo podczas kolonii w Świnoujściu. Jestem bardzo zadowolony z zaangażowania dzieci i doskonałej frekwencji na zajęciach. Spotykaliśmy się przez wszystkie dni wyjazdu. Pracowaliśmy nad końcówkami i planami w grze środkowej. Dla urozmaicenia i wzmocnienia zainteresowania przez cały czas odbywał się konkurs rozwiązywania dwuchodówek i trójchodówek (maty i zdobycie decydującej przewagi). Ćwiczyliśmy więc również taktykę. Wszyscy uczestnicy otrzymali słodycze, zwycięzcy drobne nagrody rzeczowe.

 

Rozegraliśmy również dwa dziewięciorundowe turnieje kołowe. Dzieci zostały podzielone ze względu na siłę gry. Największą radość sprawiło mi to, że kilka razy podczas gry dzieci zastosowały wiedzę zdobytą na porannych treningach. Komentarz dziecka, że: „Warto było wstać rano, bo uratowałem partię.” – dla instruktora bezcenny. W turnieju młodszych zwyciężył Nikodem Sobelga ze 100% wynikiem. Turniej bardziej zaawansowanych rozstrzygnął się w ostatniej partii. Kuba Pietraszewski, pokonując Maksa Siedleckiego, ustalił kolejność. Zwycięzcy otrzymali bony do kolonijnego sklepiku, a pozostali słodycze. Wszyscy, wraz z piszącym, byli bardzo zadowoleni.

 

Rodzice otrzymali informację, że nawet podczas wakacji wstanie na interesujące zajęcia o godz. 7:00 to żaden problem. Szachy po raz kolejny pokazały, iż dzieci je lubią, pomimo że są dla nich dobre.